fbpx

Prosta instrukcja na trudne sytuacje – czteroetapowa obrona siebie

Masz prawo mieć prawo
11/08/2018
Smutek, lęk, złość i inne paskudy
27/08/2018

Ostatnio trochę rozmawialiśmy o stawianiu granic i zauważyłam, że w rozmowach często pojawia się obawa przed agresją, czy ogólnie gwałtownym a niepożądanym zachowaniem drugiej strony, jako powód dla którego rezygnujemy z tego stawiania granic. Pomyślałam, że może być dla was ciekawe i użyteczne poznać instrukcję obsługi takich sytuacji, która nazywa się „czteroetapową procedurą obronną”. To nie jest magiczny czopek, który zadziała w każdej sytuacji. Są sytuacje, kiedy możesz uznać, że jest nieprzydatna i lepsze będzie zupełnie inne zachowanie. Ale sytuacji, w których możesz ją zastosować, jest znacznie więcej, niż Ci się wydaje na pierwszy rzut oka, o ile dasz sobie prawo do eksperymentu.

Procedura ta stanowi przydatną instrukcję zachowania w przypadku powtarzających się zachowań inwazyjnych, naruszających granice, nieprzyjemnych. Służy do OBRONY WŁASNYCH GRANIC, a nie karania rozmówcy za niewłaściwe zachowanie. To ważne rozróżnienie.

Przypuśćmy, że ktoś ma nieprzyjemny zwyczaj reagować podniesionym głosem albo wręcz krzykiem – taki przykład, ale oczywiście stosuje się to do każdej innej niepożądanej sytuacji.

UWAGA: Czteroetapowa procedura obronna najlepiej wychodzi, kiedy jesteśmy spokojni.

Należy więc oprzeć się pokusie stawiania warunków, np. powiem jej, jeśli się to powtórzy. Im więcej się to powtórzyło w przeszłości, tym bardziej będziesz zdenerwowana/y i tym trudniej będzie doprowadzić procedurę do końca. A jak skusisz, to nie zadziała.

I etap: INFORMOWANIE

Poinformuj, że nie życzysz sobie takiego zachowania. Spokojnym głosem.

Np. Nie krzycz na mnie, proszę.

Nie mów do mnie w ten sposób proszę.

Czasami osoba się ogarnie i przestanie, i jest bosko. Ale częściej nie, i trzeba przejść do drugiego etapu.

II etap: INFORMOWANIE ZAKOŃCZONE WYRAŻENIEM ZŁOŚCI

Nadal spokojnie, choć bardziej ekspresyjnie (np. głośniej) informuj, że sobie nie życzysz oraz wyraź złość.

Np. Nie krzycz na mnie, proszę. Wkurza mnie to.

Wkurza mnie, gdy mówisz do mnie w ten sposób.

Cały czas na mnie krzyczysz. Przestań, wkurza mnie to!

Ważne: Nazwij jasno swoją złość. Nie uśmiechaj się. Patrz w oczy drugiej osobie. Chcesz, żeby przestała, a nie żeby nawrzeszczeć na nią, więc bądź z nią w kontakcie.

Jest duża szansa, że na tym etapie osoba zaniecha. Ale może się trafić „twardy zawodnik”, który na nas uskuteczniał takie zachowanie przez naście lat i zawsze działało. Nie ma szans, żeby od razu załapał, że więcej nie można. W dodatku do tej pory zawsze dawaliśmy się zastraszyć, więc dlaczego ma nie próbować i tym razem? 

Może się zdarzyć, że będzie trzeba powtórzyć etap II kilkukrotnie, ale możesz też chcieć załatwić sprawę szybko, wtedy przejdź do etapu III.

III etap: PRZYWOŁANIE ZAPLECZA

Zaplecze to działanie, które możesz wykonać, aby usunąć siebie z tej nieprzyjemnej sytuacji. 

To ważne: Twoim celem jest wyjście z sytuacji, a nie przywalenie drugiej stronie (już rozumiesz, czemu to się udaje tylko, gdy się jest spokojnym?).

Zapleczem może być wyjście z pokoju, przerwanie rozmowy, odłożenie słuchawki, zaprzestanie pracy, itp. Cokolwiek jest adekwatne, a nie jest karą dla drugiej osoby.

Powiedz więc np. Jeśli nie przestaniesz na mnie krzyczeć, wyjdę z pokoju. Jeśli nadal będziesz do mnie mówić w ten sposób, rozłączę się. Bądź spokojna/y i opanowana/y, choć możesz to oczywiście powiedzieć mocnym głosem.

Tylko kamikaze i osoby o silnym nawyku traktowania nas w ten sposób w tym momencie nie dadzą nam spokoju. Jeśli mamy takiego pecha, że do tej pory nie zadziałało, trzeba przejść do etapu IV. NIE MOŻNA ZREJTEROWAĆ, bo inaczej utwierdzisz osobę w przekonaniu, że jesteś „mientki bolek” i nie ma co zwracać uwagi na Twoje słabe protesty.

IV etap: SPEŁNIENIE ZAPOWIEDZIANEGO ZAPLECZA.

Wychodzisz. Rozłączasz się. Przestajesz wykonywać zadanie.
Bez słowa. Bez tłumaczenia się. Bez wyrzutów sumienia.

A jeśli jest taka potrzeba, stosujesz czteroetapową procedurę ponownie. I trzeci raz. Trzeba naprawdę bardzo nierefleksyjnej osoby, by do czwartego razu nie załapała, że od tej pory „Nie ze mną te numery, Bruner”, jak mawiał Kapitan Kloss.

KONSEKWENCJA, panie i panowie.

Jeśli chcesz, by traktowano Cię od teraz inaczej, ucz ludzi konsekwentnie nowej instrukcji obsługi do siebie. Na spokojnie. Masz do tego prawo.

Ps. Jeśli jeszcze nie jesteś członkiem grupy Praktycy Poczucia Sensu, to teraz jest wyśmienity moment! Dołącz!


Zdjęcie:  Dmitry Ratushny on Unsplash


"Okazało się, że mam możliwość wpływu na intensywność emocji oraz na sposób działania pod ich wpływem" - to słowa Justyny.

"Uświadomiłam sobie, że już nie mam do siebie pretensji. Mniej mam tego wewnętrznego krytyka" - powiedziała Małgosia.

"Mam teraz świadomość tego, co powoduje, że się nakręcam i kręcę jak chomik w kółku. I ucinam to - tego się nauczyłam." - tak powiedziała Magda.

Można to osiągnąć w krótkim czasie! 

Wystarczyły 3 tygodnie wspólnej pracy ze mną na warsztatach on-line.

Jeśli i Ty chcesz mieć spokój w głowie i emocje po swojej stronie - wskakuj na warsztaty!

Tylko przy zakupie do 25.09 prezent w postaci 30 minutowej sesji ze mną!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.