fbpx
Kiedy sukces cieszy
02/03/2015
Powołanie nie tylko dla wybranych
17/03/2015

Wyobraź sobie osobę, która dowiaduje się, że jej kolega z pracy robi coś, co może nie jest niezgodne z prawem, ale nie do końca chwalebne. Co ta osoba ma zrobić? Może nagłośnić sprawę, może udać się do zwierzchnika, może porozmawiać z kolegą, może wreszcie nie zrobić nic.

Kiedy rozważamy sytuację teoretycznie, jesteśmy w stanie wymyślić kilka różnych scenariuszy. Jak wybrać właściwą drogę? Jak w ogóle ludzie wybierają? Przecież każdy w końcu jakoś reaguje.

To, jaką drogę osoba wybierze, zależy od tego czym się w życiu kieruje, co jest dla niej ważne, w co wierzy. Czasem od tego co jest dla niej istotne w danym momencie.

Jeżeli jest to osoba praworządna, ceniąca uczciwość, wiarygodność, przyzwoitość – prawdopodobnie zdecyduje się porozmawiać z kolegą i przekonać go do zaniechania niewłaściwych zachowań.

Jeżeli osoba ta wysoko ceni bycie w grupie, przynależność, lojalność, zaufanie, koleżeńskość – być może zrobi to w sposób otwarty w imię dobra zespołu, w którym pracują.

Jeśli jest osobą asertywną, odważną, otwartą, stanowczą – pewnie zareaguje osobiście. Jeśli ważny dla niej jest spokój, ostrożność, powściągliwość, przezorność – pewnie raczej wybierze drogę, która nie zaangażuje jej osobiście.

Jeśli zaś nade wszystko ceni sobie zgodę, brak konfliktów, dobre stosunki, nie wychylanie się, bezpieczeństwo – raczej będzie skłonna nie zrobić nic.

Nasze decyzje, nasze zachowania i reakcje nie biorą się z nicości, one zawsze wynikają z czegoś. Zawsze jest przyczyna, dla której człowiek podejmuje taką, a nie inną decyzję, odrzucając pozostałe. I jak się tak zacznie dociekać, odrzucać powierzchowne wyjaśnienia i wymówki, to w końcu się człowiek dogrzebuje do czegoś, co zdaje się być istotą naszych motywacji. Do naszego systemu wartości. Brzmi mądrze i groźnie, ale przestraszać się nie ma czego.

Kilka słów teorii, żebyśmy się upewnili, że mamy na myśli to samo:

Wypadałoby zacząć od tego co to jest wartość i od razu zaczynają się schody. Otóż wartość jest pojęciem tak obszernym i wieloznacznym, że trudno jest dać jej krótką definicję. O jego randze niech świadczy fakt, że ma swój własny dział nauki – aksjologię – skupiający się właśnie na badaniu i klasyfikowaniu wartości. Nie siląc się na wyrafinowany język i trudne słowa można powiedzieć, że wartość to idea lub pojęcie, które dana osoba postrzega jako właściwe, cenne, ważne, słuszne, dobre.

Wartości mogą pochodzić z obszarów etyki, czyli tego co jest słuszne i prawe (jak wzajemna dobroć, życzliwość, sprawiedliwość, wspaniałomyślność, dzielenie się, przebaczenie, szlachetność, odwaga itd.), estetyki, czyli tego co piękne (jak subtelność, elegancja, delikatność, atrakcyjność, uroda, itp.) czy prawdy (jak prawdomówność, nieprzekupność, wierność ideałom, bezstronność, obiektywizm itd.). Mogą dotyczyć nas samych i naszej samorealizacji (jak wewnętrzny spokój, cierpliwość, obowiązkowość, pracowitość, prostota, poczucie humoru, niezależność, rozwój, zdrowie, sprawność fizyczna, dbałość o siebie,  itp.) ale mogą dotyczyć naszych relacji z innymi (jak miłość, bliskość, empatia, opiekuńczość, bezinteresowność, lojalność, zaufanie, ale też prestiż, szacunek, władza, sukces). Nasze wartości mają źródło zarówno w sacrum, czyli tym, co uważamy za święte, jak i z naszych przyjemności. Trudno byłoby nawet stworzyć ich listę, bo pewnie nie miałaby końca – można by zacząć od Stwórcy, a skończyć na filiżance herbaty po zakończonej pracy.

I to wszystko w jednym człowieku.

Nasz system wartości to po prostu zbiór, w którym znajdują się wartości na tyle istotne dla nas, że staramy się o nie dbać i cierpimy, kiedy ich nie mamy. Budujemy go sobie od najmłodszych lat, obserwując naszych bliskich i otoczenie, zbierając doświadczenia i wyciągając wnioski. A ponieważ każdy z nas ma innych rodziców, inne doświadczenia, wyrósł w innym środowisku – nasze systemy wartości są niepowtarzalne i właściwe tylko dla nas samych.

To nie jest twór teoretyczny, który wymyślili filozofowie w zaciszu swoich gabinetów. System wartości to coś żywego, coś co znacząco wpływa na nas. Im bardziej żyjemy w zgodzie z naszymi wartościami, aktywnie kształtujemy nasze życie w taki sposób, by tym wartościom dawać wyraz, otaczamy się ludźmi, którzy nasze wartości wspierają swoim zachowaniem – tym wyższe jest nasze subiektywne poczucie szczęścia. I w drugą stronę – im bardziej działamy wbrew naszym wartościom, zaniedbujemy je, im bardziej nasze otoczenie ich nie honoruje, nie wspiera, albo wręcz je atakuje – tym większe mamy subiektywne poczucie nieszczęścia.

System wartości ma to do siebie, że jest jak cebula i ogry. Ma warstwy. Na samym wierzchu znajdują się wartości deklaratywne, czyli te, o których twierdzimy że je mamy. W praktyce czasami różnie z tym bywa. W przestrzeni publicznej widzimy wiele osób i grup, które często i głośno mówią o wartościach, jak rodzina, honor, ojczyzna i podobne, podczas gdy gołym okiem widać, że chodzi o władzę, o kojące poczucie przynależności do grupy czy pokaz siły.

Prywatnie też wiele osób deklaruje na przykład, że rodzina jest dla nich najważniejsza. W imię dobra rodziny ślęczą w pracy po 13 godzin, a potem są zbyt zmęczeni, by choćby porozmawiać z bliskimi. Tymczasem więzi rodzinne buduje codzienna obecność, bliskość, kontakt, a nie zarobione pieniądze i nabyte za nie dobra. W chaosie codzienności bardzo łatwo się zagubić i na własne życzenie żyć w opozycji do własnych wartości. Czy taka osoba będzie zadowolona z relacji z rodziną i będzie miała poczucie, że jej życie rodzinne ma sens? Wątpliwe.

Najczęściej powodem takiego zagubienia jest po prostu fakt, że nie mamy nawyku ani nawet czasu, żeby na chwilę usiąść i zastanowić się nad sobą i czy aby na pewno nasze życie, codzienna rutyna i nawyki odpowiadają naszym wartościom. Często poprzestajemy na zestawie najpopularniejszych deklaratywnych wartości, nie obdarzając ich głębszą refleksją.

Tymczasem pod nimi kryją się kolejne warstwy, w których te “duże” wartości rozbijają się na inne, sięgające innych obszarów. Pod wartością “rodzina” może się kryć na przykład potrzeba bliskości, ciepła, zaufanie, bycie dla kogoś wzorem, poświęcenie, bezpieczeństwo i wiele innych. Pod wartością “kariera” może się kryć potrzeba uznania, wytrwałość, szacunek, potrzeba dokonań, przekraczanie własnych barier, kreatywność, “dawanie rady”, prestiż, władza, podziw i tak dalej. Pod “przyjaźnią” może się kryć lojalność, zaufanie, wsparcie, bezinteresowność, obdarowywanie, zabawa, wspólnota, itp. itd.  Zaś pod tymi wartościami kryją się następne, i następne…

Zdarzyło mi się na jednym ze szkoleń otwartych, jakie prowadzę, zaproponować uczestnikom przyjrzenie się ich wartościom. Po ćwiczeniu zapytałam o refleksje i widziałam, że jedna z uczestniczek miała dziwną minę. W końcu machnęła swoją kartką z zanotowanymi wartościami i powiedziała: “Ale tu jej nie ma. Wartość, której poświęciłam dwa lata, tu mi nawet nie wyszła jako ważna. To po cholerę ja się tak męczę?”. Trudne, ale jakże uwalniające doświadczenie!

Im więcej czasu damy sobie na rozważania o własnych wartościach, tym głębiej możemy sięgnąć i bardziej trafnie je określać. Nie raz i nie dwa zdarzyło mi się słyszeć od klienta coachingu: “Już wiem! To nie chodziło o wartość X, to chodziło o wartość Y! To teraz już rozumiem!” Czasem zdarza mi się słyszeć po jakimś czasie: “Pamiętasz to ćwiczenie na wartości, które robiliśmy na początku? Popatrzyłem ostatnio na tę kartkę i teraz zupełnie inaczej bym to interpretował!

Głęboko wierzę w to, że wartości są podstawą wszelkiego sensu. Im lepiej znasz swoje wartości, tym częściej twoje wybory prowadzą do sytuacji, w których jesteś z siebie zadowolony. Im lepiej znasz siebie, tym masz mniej dylematów życiowych, bo pewne rzeczy od razu odrzucasz, aż wreszcie masz do wyboru tylko jedną ścieżkę – tę, która dla ciebie jest słuszna i właściwa.

Wyobraź sobie, że to ty jesteś tą osobą z początku artykułu, która dowiedziała się o nieuczciwych działaniach kolegi. I wyobraź sobie, że znasz swoje wartości i wiesz, co dla ciebie jest w życiu ważne. Możesz wtedy powiedzieć sobie: Wszystko we mnie mówi mi, że opcja A jest właściwa. Ale opcja B mnie kusi, bo jest dla mnie łatwa, ale wiem też, że jeśli ją wybiorę, potem będzie mnie to gryzło. Opcja A jest trudna, ale potem będę mógł spokojnie spojrzeć sobie w oczy. Co jestem w stanie znieść: trudno najpierw, czy gryzienie potem?

Cokolwiek wybierzesz, będzie to wybór zgodny z tymi wartościami, które w danej sytuacji są dla ciebie najistotniejsze. BAM! Oto masz życiową busolę, która w każdej chwili pokaże ci właściwy kierunek.

Wyobrażasz sobie życie, w którym nie ma dylematów, wahań, miotania się i niepewności co robić – w zamian są rozważne wybory, które dają ci poczucie kontroli nad życiem i poczucie sensu tego co robisz?

Możesz je dla siebie tworzyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.